A gdy pada deszcz… budujemy!

Przewidując, że na wakacjach nie zawsze będzie słonecznie, przez ponad dwa tygodnie przed wyjazdem zbierałam różne różności, które pozwolą nam przetrwać deszcz na niewielkim metrażu z energiczną dwulatką. Ukryłam w bagażniku auta nowe farby, pisaki, kredki, kolorowanki, puzzle i różne inne cuda. W którymś ze sklepów podczas zbierania deszczowego zestawu ratunkowego zauważyłam też klocki, podobne do takich jakie Pyza lubi układać w domu, tyle że w wersji mini i w małym pudełku.

Ponieważ uwielbiam budować z klocków (tak -ja), pojawiły się one w Pyzowym pokoiku dosyć wcześnie. Zaczeliśmy Mega Blocks, które dobrze leżały w małych łapkach i wybaczały brak precyzji. Później pojawiły się pierwsze Duplo i proste drewniane klocki. Całkiem niedawno Babcia przyniosła duże „wafle”. Pyza (niewykluczone, że dzięki naszemu entuzjazmowi) bawi się nimi wszystkimi i najchętniej buduje wysookie wieże. Ale wróćmy do wakacji…

Przyszedł wreszcie czas urlopu, a w czasie urlopu pierwszy deszczowy dzień. Pisaki i farby przestały wystarczać – więc wyciągnęłam klocki i… nie mogę ich odłożyć do tej pory. Pyza była zachwycona niemal tak jak ja, i jak już wyszło słońce zabrała w garści na plażę kilka elementów i za nic nie chciała mi ich oddać. Te klocki to Mini Waffle. Są gumowe, nie za twarde, nie za miękkie, łatwo się je łączy, a jednocześnie budowle świetnie trzymają kształt. Są też najzwyczajniej w świecie miłe w dotyku, nie wiem jak to opisać, ale zabawa nimi to czysta przyjemność również dzięki temu – bardzo lubię trzymać je w dłoni. Doczekaliśmy się już kolejnego pudełka, bo to pierwsze miało tylko 140 elementów, a to zdecydowanie za mało, mam zresztą wrażenie wrażenie, że każda ilość będzie za mała!

Macie jakieś ulubione klocki? Wy lub Wasze dzieci? Koniecznie napiszcie nam jakie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *