Prezenty, prezenty

dsc_2818

Jesień nie działa na mnie najlepiej, ciężko zabrać się do pisania. Mam masę pomysłów, kilkanaście szkiców w notatniku, ale jakoś nie mogę nic skończyć. Zaczynam, a po kilku zdaniach wena się ulatnia. W sumie to chyba nie jesień jako taka – bo przecież, zwłaszcza ta złota, jest piękna! Ale dokucza mi brak słońca, to że rano wstaję i muszę zapalać światło żeby móc popracować. Nie wiedziałam jak Pyza będzie reagować na taką pogodę, ale na szczęście znosi ją nieźle (na pewno lepiej niż ja).
dsc_2788Wielkimi krokami zbliża się okres prezentowy. Zakupom w sklepach już od jakiegoś czasu towarzyszą dźwięki świątecznych piosenek. I mimo, że za oknami nadal bardziej jesień, niż zima (przynajmniej u nas), z każdego kąta zaczynają wyglądać mikołaje, renifery, bombki i choinki. No właśnie – choinka. Coś trzeba będzie pod nią położyć. A po drodze przecież jeszcze 6 grudnia!

W sklepach jest wszystko. I to nie tylko w typowych sklepach z zabawkami, ale i w większości super- i hipermarketów. Półki pełne są kolorowych pudełek, całe mnóstwo potencjalnych prezentów stoi na wyciągnięcie ręki. Tylko po które warto tę rękę wyciągnąć? Staram się, żeby zabawki dla Pyzy były przemyślane, niejednokrotnie z wielkiego sklepu w którym jest ‚wszystko’ wychodzę z niczym. Dlaczego? Bo nic mnie nie przekonuje, bo wiele zabawek poza jaskrawą kolorystyką i irytującymi efektami dźwiękowymi nic nie oferuje. Co więcej – nieważne, że sama ich nie kupię, prędzej czy później Pyza taką dostanie. Ktoś na pewno wpadnie na pomysł podarowania jej jednej z tych zabawek.

Sama zazwyczaj wybieram zabawki dla Pyzy dość uważnie, czytam, szukam, oglądam. Zdarza mi się zaszaleć, zdarza mi się nie trafić, jak każdemu. Przez chwilę wydawało mi się, że zabawki pod choinką albo te od Mikołaja, dawane 6 grudnia, muszą zapewnić efekt „Wow!”. Ale chyba jednak niekoniecznie. Po pierwsze Pyza nie bardzo będzie jeszcze rozumiała o co w tym wszystkim chodzi, po drugie dostając dużo rzeczy na raz (nie oszukujmy się, to będzie dużo 😉 ) na część z nich pewnie nie zwróci uwagi, albo zwróci przelotnie. Dlatego na pewno przy obu okazjach pojawią się wśród prezentów książki – bo wiem, że będą nam służyć jeszcze długo po świętach. O tych, które mam w planach (kilka leży już w szafie na półce) napiszę w następnym poście. Dzisiaj będzie o zabawkach.

Nie potrafę przewidzieć jak Pyza zareaguje na prezenty, które już dla niej mam lub planuję kupić. Napiszę więc o kilku rzeczach które już ma, i które  zdecydowanie sprawdzają się w naszym przypadku. Może któraś z jej ulubionych zabawek zaispiruje Was prezentowo.

Wymieniając ulubione zabawki Pyzy powinnam zacząć od… piłki. Mam dziwne przeczucie, że niezależnie od tego co znajdzie sie pod choinką, jeśli wśród prezentów będzie piłka, to właśnie ona zajmie uwagę  Pyzy na dłużej. Ale wiekszość dzieci w domu jakąś piłkę posiada, idźmy więc dalej.

Ot on, Pyza kocha go od roku, a właściwie – kocha je, bo ma dwa. Jednego w jednym domu, drugiego w drugim. Już samo to o czymś świadczy, prawda? Skoczki – gumowe stwory, najczęściej o urodzie (delikatnie mówiąc) odpustowej, ale uwielbiane przez dzieciaki. I małe, i te większe. Przetestowane wielokrotnie. Nieważne czy to roczniak, którego na takiego stwora trzeba posadzić, bo sam nie da rady się wdrapać, czy dwulatka, która będzie podskakiwać na nim w miejscu, czy 6-latek który będzie jak szalony skakał na skoczku po całym mieszkaniu. Coś w sobie mają te gumowe zwierzaki. Można z tym albo walczyć, albo się pogodzić i wybrać takiego, który będzie najmniej godził w nasze poczucie estetyki i uszczęśliwić dziecko.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Hulajnoga! Najlepiej taka z możliwością przymocowania siodełka dla mniejszych dzieci, z podwójnymi kółkami z przodu i jednym z tyłu (nie na odwrót bo wtedy są bardziej wywrotne!) Przewaga hulajnogi nad rowerkiem (który też nie jest złym pomysłem) – zajmuje mniej miejsca (w domu, w aucie), łatwej ją zabrać na wakacje i łatwiej nosić gdy maluch na spacerze znudzi się jazdą (znacie to?). My już od roku nie rozstajemy się z taką:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A może by tak coś mniejszego? Pyza uwielbia zwierzęta, od małego ma kontakt z psami, kurami, kaczkami, kozami i kotami. Kiedyś w sklepie na półce zauważyła figurkę psa – i tak się zaczęła nasza przygoda ze zwierzątkami Schleich. Mają jedną zaletę – nigdy nie jest ich za dużo. Można też powiedzieć rodzinie i znajomym, żeby w sytuacji gdy nie wiedzą co podarować postawili na figurkę (lub kilka, a może nawet zestaw). Jeśli w naszej kolekcji zwierzątka się zduplikują – nie szkodzi, przecież dwie krowy, czy dwa labradory w zagrodzie to nie problem! Pyza na razie ma około 15 zwierzątek i zagrodę. Lubi je dużo bardziej niż zwierzątka z typowo dziecięcych zestawów klocków, chociaż zdarza się że w zagrodzie lądują wszystkie razem. Między innymi dzięki nim zaczęła wydawać pierwsze konkretne dzwięki, demonstrować jak robi pies, a jak krowa. Teraz często towarzyszą nam przy nauce czytania globalnego jako dodatkowe rekwizyty. Możliwości jest mnóstwo, a same zwierzątka ławo kupić, nawet w popularnej sieci drogerii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kuchnia – miała być od Mikołaja, ale nie udało się jej ukryć do 6go grudnia. Pyza wypatrzyła pudełko, tata się zlitował i postanowił złożyć. Strzał w 10. To nasza druga kuchnia. Pierwsza, plastikowa, służyła nam przez chwilę, ale zaczęła się rozpadać, więc zdecydowaliśmy że czas na nową, drewnianą, solidniejszą. Muszę powiedzieć, że Pyza bawi się nią jeszcze chętniej niż poprzednią. Dba o porządek, odkłada/odwiesza elementy na miejsce. „Przyrządza” dla nas herbatę, gotuje drewniane warzywa, potem siada na krzesełku i „je”. Wybór w tej chwili jest ogromny i myślę, że każda mama znajdzie coś dla siebie, tfu, dla dziecka oczywiście!

bez-nazwy-1

Tablica do rysowania kredą, pisakami, magnetyczna. Trzy w jednym. Do tej pory magnesy mieliśmy na lodówce, ale bywało to kłopotliwe, więc pojawiła się w naszym domu tablica. Do kredy jeszcze nie mam przekonania, ale być może zakupimy markery kredowe i zaczniemy korzystać również z tej strony tablicy. Na razie służy nam głównie biała strona – magnetyczna. W zestawie były literki i cyferki na magnesach, dokupiłam zwierzątka, można też kupić magnetyczne układanki. Czasem Pyza po niej rysuje pisakami, choć ostatnio woli kolorowanki i tablica służy przede wszystkim do zabawy magnesami. Polecam!bez-nazwy

Powyższe rzeczy już mamy. A co chciałabym Pyzie sprawić?

  • Zestaw lekarski. Pyza na stetoskop reaguje nemal histerycznie. Nie wiem dlaczego, może za rzadko chodzimy do lekarza? 😉 Pomyślałam, że będziemy w domu oswajać się z tego rodzaju sprzętem. Czy zadziała? Odpowiedzieć będę mogła za jakiś czas.
  • Tablica albo domek z zamkami/zatrzaskami. Różne zamki do rozpracowywania powinny zająć na chwilę małe paluszki, przy okazji doskonałe ćwiczenie motoryki małej.
  • Pyza kocha Baranka Shauna. Oglądamy stosunkowo mało kreskówek, ale ta króluje. Skoro tak, to mama musi się postarać i coś barankowego dla dziecka znaleźć 🙂

Jestem pewna, że jeszcze niejeden pomysł wpadnie mi do głowy przed świętami i na pewno będę się z Wami nimi dzielić. W najbliższym czasie pojawią się posty o książkch pod choinkę i o puzzlach dla malucha.

O pomysłach na prezenty można pisać w nieskończoność, przynajmniej u mnie ta lista nie ma końca, ale wiecie co? Najważniejsze co możemy dać Maluchom to nasz czas. Troche naszej 100% uwagi. Bez komputera, telefonu w dłoni i telewizora w tle. Żadna kolorowanka nie przebije wspolnego rysowania. Żadna kuchnia wspólnego gotowania. Nikt nie przeczyta ksiażki tak jak mama, i nie rozśmieszy tak jak tata. Nie będzie lepszej okazji do poznawania świata niż wspólne spacery, nawet w chłodniejsze dni.

dsc_2812

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *