Jesienne pudełko

Wielkimi krokami zbliża się jesień. Niby jeszcze słoneczko świeci ale jakoś nie grzeje już tak, jak jeszcze chwilę temu. Niby ładna pogoda, można wyjść na spacer, ale bez bluzy z długim rękawem się nie da, a za chwilę – wnioskując po coraz liczniejszych chmurach na niebie – nie obędzie się bez kaloszy i parasola.

Jesień i zima oznaczają niestety nie tylko cieplejsze ubrania i krótsze dni. Oznaczają również nieco ponad półtoraroczną Pyzę, wulkan energii, zamkniętą w czterech ścianach przez dużą część dnia, a czasem pewnie i cały dzień. Nie zamierzamy zarzucić całkowicie spacerów, wychodząc z założenia, że nie ma złej pogody, są tylko niewłaściwe ubrania. Jednak nie oszukujmy się, nie będzie tak jak latem, kiedy to Pyza spędzała mnóstwo czasu w piaskownicy, puszczając latawce z dziadkiem, karmiąc rybki w stawie, czy robiąc masę rzeczy, których za chwilę robić się nie da.

Do kategorii wpisów postanowiłam więc dorzucić jeszcze jedną – „Pyza się bawi”. Przez najbliższe miesiące będę starała się wrzucać pomysły na to jak (i czym) zająć malucha, gdy za oknem szaro i buro. Oczywiście poza książkami! Bo, że bez książek ani rusz to wiadomo!

Zauważyłam ostatnio, że te małe Pyzowe paluszki lubią skubać, wydłubywać (na przykład pestki dyni z bułki), i generalnie robią się coraz precyzyjniejsze. I cierpliwości jakby więcej (czyt. jest szansa, że Pyza zajmie się czymś przez 5 -10 minut zgodnie z przeznaczeniem, potem kolejne 10-15 będzie improwizować, po to by zakończyć energicznym rzutem tymże przedmiotem na podłogę, w kąt, pod kanapę – niepotrzebne skreślić). No ale mamy te 5-10 minut! Oczywiście można ten czas wydłużyć odpowiednio wcześnie wymieniając zabawkę na nową. Nie działa to w nieskończoność, ale może zapewnić zajęcia (dla dziecka i rodzica) na dłuższą chwilę.

Żeby zabawki były interesujące niekoniecznie powinny być dostępne cały czas. Nie oznacza to, że chowam Pyzie zabawki i decyduję czym się w danej chwili może bawić – większość zabawek ma w swoim kąciku cały czas. Ale mamy też PUDEŁKO. A w tym pudełku…

dsc_2754

No własnie. Zawartość pudełka będę Wam sukcesywnie przedstawiać, zapewne będzie się ona też zmieniać. Dzisiaj pierwsze trzy elementy:

  1. Puzzle zwierzątka
    dsc_2756Niby prosta rzecz, ale nie do końca, kształty nie są całkiem proste i nie ma podpowiedzi (w poprzednich podobnych układankach Pyzy pola do wkładania elementów miały ten sam kolor co zwierzątka, więc było nieco łatwiej, no i kształty były prostsze).
    Wiadomo, taka zabawa to ćwiczenie motoryki, koordynacji ręka-oko, ale też można z nią uczyć się rozróżniania zwierząt i powtarzać dźwięki przez nie wydawane. Dlatego wybrałam układankę z tymi zwięrzątkami: pies, kot, królik, kaczka. Wybór jest ogromny i w sklepie można dostać oczopląsu, ale myślę że na koniki morskie czy delfiny przyjdzie jeszcze czas (zresztą – kto wie jaki dźwięk wydaje konik morski??).
  1. Nawlekanka
    Kolejna prosta rzecz, a ile możliwości. WAŻNE. Nawlekanki są najczęściej oznaczane jako zabawka 3+. Nie bez powodu. Wynika to z tego, że elementy często są dosyć małe więc istnieje ryzyko połknięcia no i mamy sznurek – też potencjalnie niebezpieczny. Między innymi dlatego nawlekanka znalazła się w Pudełku – Pyza może się nią bawić wyłącznie pod nadzorem dorosłego.
    Nawlekanki szukałam od dłuższego czasu, bo chciałam żeby elementy były dosyć duże i w miarę możliwości w podstawowych kolorach. Nie było łatwo, ale udało się. Nawlekanka, którą znalazłam ma jeszcze jedną cechę poza dwiema wymienionymi wcześniej – elementy mają różne kształty, wiec za jakiś czas na pewno posłużą do nauki o kołach, trókątach i kwadratach.
  2. Układanka słonie/ryby
    Też prosta sprawa – mamy słonie w różnych kolorach i wielkościach które trzeba wpasować w tabliczkę od najmniejszego do największego. I mimo, że Pyza szybko załapała o co chodzi to nie znudziły się jej jeszcze. Sama po nie sięga od czasu do czasu i układa. Skoro Pyzie to odpowiada, to mi tym bardziej :)Zakupiłam też bardziej złożoną wersję tej układanki, tym razem z rybkami o różnych rozmiarach. Różnica polega na tym, że każda z rybek jest podzielona na trzy części. Na razie jest to jeszcze trochę za skomplikowane, ale poleży w pudełku i poczeka, aż Pyza dojrzeje i do tego. Na pewno wcześniej będę jej wyciągać pojedyncze rybki do zabawy w formie trójelementowych układanek, bo z tym zaczyna sobie radzić.

 

Poczyniliście już jakieś przygotowania do sezonu „dziecko w domu”? Podzielcie się inspiracjami!

 

2 thoughts on “Jesienne pudełko

  1. Super pomysły! 🙂 Najbardziej mi się podoba ta nawlekanka i jutro postaram się swoim dzieciakom coś podobnego zorganizować 🙂 Mają rozkładany, drewniany pociąg z podobnymi klockami, więc myślę, że na dobry początek wystarczy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *