MaMól się zaciął…

hosseini1

Jak na bloga mającego w tytule i mamę, i mola książkowego przystało, pierwszy post miał być o książce dla dzieci. Miał być. Nawet zaczął się pisać. Niestety Mamól się zaciął. I nie idzie. Albo raczej nie pisze się. Nie, i koniec!

Postanowiłam więc zacząć od czegoś, co mnie poruszyło, książki, której nie mogę zapomnieć. Książki zdecydowanie niedziecięcej.

Bardzo ciężko jest mi przejść obok księgarni nie wchodząc do niej. Jak już naprawdę nie mogę wejść do środka, to chociaż rzucam okiem na wystawę, a nuż coś ciekawego wypatrzę. Na przykład coś, co sprawi, że będę musiała do niej wejść. Koniecznie. Natychmiast. Taki typ.

I tak, lecąc gdzieś w świat, znalazłam się na lotnisku Tegel w Berlinie. Lotnisko jak lotnisko. Dużo ludzi, sklepy, kawiarnie. Wśród nich również malutka księgarnia. Oczywiście musiałam sprawdzić co ciekawego w niej jest. A była, między innymi, półka z wydanymi w nieco mniejszym formacie książkami po angielsku. I nie mogło stać się inaczej  – jedna z nich poleciała ze mną. Nie pamiętam czym się kierowałam wybierając właśnie tę książkę, na pewno nie autorem, bo go nie znałam. Wydaje mi się, że był to wybór bardzo przypadkowy.

Bardzo chciałabym by wyłącznie takie przypadkowe książki wpadały mi w ręce! To jedna z tych książek, które wciągają od pierwszej strony. Ba! Pierwszego akapitu! Zaczęłam czytać i… nie mogłam przerwać.

„Stałem się tym, kim teraz jestem, kiedy miałem dwanaście lat, pewnego mroźnego, pochmurnego dnia zimą roku 1975. Doskonale pamiętam tę chwilę: skulony za rozsypującym się murkiem z gliny, ostrożnie zapuszczam wzrok w zaułek nad zamarzniętym strumieniem. Dawno temu; zdążyłem jednak przekonać się, że nieprawdą jest to, co mówią o przeszłości – że czas leczy wszelkie rany. Nie leczy – rozdrapuje. Teraz wiem, że w ten opuszczony zaułek spoglądam od dwudziestu sześciu lat.”

Ta książka to „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego.

Niełatwo napisać o czym ona jest. Bo jest o wielu sprawach. O przeszłości. O tym, jak ta przeszłość kształtuje teraźniejszość. O wyborach. O chęci naprawienia popełnionych błędów. O chęci zadośćuczynienia. O dzieciństwie. O życiu w Afganistanie. O jego historii. Zapachach. Można by długo wyliczać…

„W Afganistanie dużo jest dzieci, ale mało dzieciństwa.”

Równie ważnie jak to o czym, jest to jak jest napisana. A napisana jest doskonale. Niełatwo o książkę mówiącą o trudnych sprawach napisaną bez zbędnego patosu. Niełatwo o niejednoznacznych bohaterów, nie czarnych i białych, ale ludzkich. Dobrych,  a jednocześnie irytujących. Postępujących niewłaściwie, popełniających błędy, ale nadal nie wzbudzających w nas stuprocentowej niechęci. Niełatwo o niebanalne zakończenia.

„Dla Ciebie – tysiąc razy”

Nastawcie się na to, że ciężko się będzie oderwać. Że będziecie się złościć, smucić, może płakać. Że jak tylko skończycie czytać zaczniecie szukać kolejnych książek tego autora. Ułatwię Wam trochę – do tej pory napisał ich trzy. Wszystkie przetłumaczono na język polski. Pozostałe dwie to: „Tysiąc wspaniałych słońc” i „I góry odpowiedziały echem”. Obie równie doskonałe jak „Chłopiec z latawcem”. Do wszystkich trzech wracam, i za każdym razem jestem tak samo zachwycona, albo i bardziej!

 

5 thoughts on “MaMól się zaciął…

  1. Nie jest sukcesem zdobyć czytelników, którzy po prostu czytają na codzień i to po prostu kochają.Darem i cudem jest zdobyć czytelniczke, która nie przeczytała żadnej książki od 10 lat. No dobra, może „ciężarówke”, ale przysiegam nic więcej. Ponadto poczułam wyraźną chęć czytania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *